Taką Polskę sami chcielibyśmy widzieć

Fragment okładki książki Ziemowita Szczerka "Rzeczpospolita zwycięska. Alternatywna historia Polski", Kraków 2013
Fragment okładki książki Ziemowita Szczerka "Rzeczpospolita zwycięska. Alternatywna historia Polski", Kraków 2013 Wydawnictwo Znak
– Co kto weźmie jakąś publikację dotyczącą międzywojnia, to czyta: "ambitne te polskie plany przekreślił wybuch wojny światowej". Pomyślałem, że warto zebrać rzeczone "ambitne plany" do kupy – z Ziemowitem Szczerkiem, autorem książki "Rzeczpospolita zwycięska. Alternatywna historia Polski", rozmawia Mikołaj Gliński.

Mikołaj Gliński: Historia Polski bez II wojny światowej to coś karkołomnie trudnego do pomyślenia: trzeba sobie wyobrazić Polskę bez Holokaustu, bez powstania warszawskiego, bez wywózek na wschodzie – a więc bez gigantycznych strat ludzkich i zniszczeń wojennych – bez tego, co wciąż Polskę określa. Nie miałeś wrażenia, że wizja którą tworzysz to nie tyle wizja alternatywna, ile całkowite zaprzeczenie tego, czym Polska jest?



Ziemowit Szczerek: Nie czytałem historii od tyłu – nie nadawałem temu "krajowi, który przetrwał" cech, które ma teraz. Po prostu rozwijałem te tendencje, które istniały w Polsce międzywojennej. Wiele obecnych polskich cech, choćby kompleks niższości pomieszany z kompleksem wyższości, rozbicie kraju na "zdrajców" i "oszołomów" – istniało również w Polsce międzywojennej.

Wolność polityczną II RP sytuujesz gdzieś pomiędzy Ukrainą Janukowycza a Rosją Putina, krytycznie oceniasz stosunek do mniejszości i politykę społeczną. Czy złoty mit II RP powoli odchodzi w przeszłość?

– Mit Polski międzywojennej to podstawowy polski mit. Okres, który istnieje w naszych świadomościach jako erzac "wieku złotego", bo każde społeczeństwo potrzebuje takiego mitu. Dlatego wracamy do epoki, w której Polska miała "klasę, styl i szyk", kiedy była "staroświecko elegancka" – choć niby wiemy, że to nie do końca tak było. A już na pewno nie wszędzie. A właściwie tak było tylko w bardzo niewielu miejscach. Idealizujemy międzywojnie, lepimy je na nowo, tak jakbyśmy chcieli je widzieć.

PRL mocno krytykował II RP, po części słusznie, ale za Rzeczpospolitej Ludowej stworzono państwo, które w kategorii zamordyzmu i absurdalności chadzało o wiele dalej, niż kiedykolwiek zaszła II RP. Poza tym, cóż – II RP była jaka była, ale czy mogła być całkiem inna? Ten kraj zmagał się z beznadziejną sytuacją geopolityczną, tragicznym poziomem zagospodarowania, złą sytuacją ekonomiczną, tkwił między dwoma największymi zamordyzmami na świecie... oczywiście, że można i trzeba wymagać od rządzących najwyższych standardów, oczywiście, że wielu złych rzeczy w II RP nie musiało być, a były – udawanie demokracji, prymitywna debata publiczna. Ale międzywojenna Polska miała naprawdę mocno pod górkę...

Luźny stosunek do historii jest zwykle rezerwowany dla literatury, zwłaszcza w jej fantastycznych odmianach. W nauce takie podejście określane jest jako gdybanie - niemetodologiczne i niepotrzebne, nie niosące żadnej wartości poznawczej.

– Jeśli coś się nie wydarzyło, to znaczy, że się nie mogło wydarzyć. Ale na szczęście sztywnogłowi dogmatycy nie mogą zabronić ludziom intelektualnych zabaw w historyczną gdybaninę. A zabawy takie wcale nie są jałowe, bo próba wyobrażenia sobie, jak niewiele brakowało, by historia potoczyła się inaczej, prowadzić może do wyciągnięcia ważnych wniosków na przyszłość.

Cały wywoad na Culture.pl
Sylwetka Ziemowita Szczerka
Recenzja książki "Rzeczpospolita zwycięska. Alternatywna historia Polski"
Trwa ładowanie komentarzy...